About Me
Posted by     15/03/2020 10:47:32     Blog Panna Macrame    0 Comments
About Me
Witaj na moim BLOGU.

To Mój pierwszy wpis i nie ukrywam, że mocno się stresuje jak wyjdzie.


Chciałam zaprosić Was do lektury przy kawie. Dziś opowiem Wam jak to się zaczęło, cała przygoda ze sznurkami.
Na początku był chaos, a raczej remont. Remont ? Właściwe słowo to jednak budowa. Dobrze, że traumatyczne wspomnienia mózg szybko wpiera. Tak więc na budowie było cudownie, zrzucili jeden dach, kilka pustaków i zbudowali drugi dach. Dali trochę styriopianu, tynku i dom zaczął wyglądać jak dom a mnie garaż. Fajnie się teraz o tym pisze. Tak więc postało poddasza a raczej ogromna, pusta przestrzeń przestrzeń gotowa do bitwy, wzdłuż której rozprzestrzeniał się widom zerowych pustaków.  Mieliśmy marzenia o pięknym wnętrzu niczym z katalogu Kler. Marzyłam o buszowaniu po Ikea, Homlii kupowaniu miliarda dodatków. Potem przyszła rzeczywistość i wycena firmy budowlanej.  Podjęliśmy decyzje, że remont zrobimy sami. Mieliśmy przecież spore doświadczenie wcześniej malowaliśmy np. ściany. To była najbardziej szalona decyzja.w moim życiu. Na poddaszu spędziliśmy 1 rok i 3 dni, po pracy, w nocy i skoro świt. Kładliśmy razem wszystko łącznie z płytami KG, wełną mineralną, panelami, gładzią i kaflami. Kiedy była promocja na kołki i wkręty cieszyliśmy się niczym na Black Monady w LV. Kiedy usiedliśmy na naszych nowych panelach z ogromną przestrzenią w okół nastał kolejny problem. Budowa wyczyściła nasze konto a nie mieliśmy żadnych prawie mebli. Był narożnik i łózko córki. Część jakiś starych mebli przemalowałam próbując je reanimować. Wychodziło coraz lepiej więc na stałe zaprzyjaźniam się ze szlifierką. Poźniej przeszukałam OLX w zakładce „oddam za darmo” i tak powstał styl Art Deco- Śmietniko. Ktoś ze znajomych chciał oddać kredens a później ktoś inny miał podobną komodę. Gdzie miejsce na makramy w takim wnętrzu ? Otóż makramy czują się całkiem dobrze w wnętrzu bogatym o drzewo i starocie. Czasem mam wrażenie, że nie ma wnętrza, do którego makrama by nie pasowała. 

Wracając do remontu powstała dziura pomiędzy sypialnią a garderobą i każda próba zawieszenia tam czegokolwiek kończyła się fraskiem. Otworzyłam Pinterest i zaczęłam szukać takich zasłon jak u naszych babć z ceraty. Kto pamięta ? Wpisywałam frazy i znalazłam MACRAME WALL HANGING ! No i przepadłam… Kilka zagranicznych kont tworzyło już makramy, na polskim rynku była jedyna Ania Rybicka z Prostej Idei która tworzyła unikaty. Mila druciarnia miała zaledwie kilka propozycja sznurka ale nikt właściwie nie miał tego idealnego- potrójnie skręcanego.
Była końcówka mojej drugiej ciąży kiedy zaczęła się przygoda ze sznurkiem. Postała makrama w przejście do garderoby, a potem kolejna i kolejna praca. Pojawiały się małe zamówienia, które oddawałam w zamian za kolejne zwoje sznurka. Z niemowlakiem i 4 latka nie było łatwo znaleźć czasu na własne przyjemności ale ile mogłam tyle siedziałam czasu przy pleceniu. Nastał moment powrotu do pracy wiedziałam, że nie chce wracać do tabelek i laptopa. 
Powodów do „posiedzenia w domu” było kilka: brak żłobka w okolicy, przedszkole młodej czynne do 16:00 i brak fit babci na emeryturze mogłoby być ponad nasze siły.  
Wiedziałam, że nie chce rezygnować z SIEBIE na 100%. Tak więc powstała PANNA MACRAME a niedawno raczkująca marka SZNURKI DO MAKRAM.
Jasne, czasem jestem zmęczona tą walką o czas ale wiem, że robię to co kocham, to moje artystyczne 5 min. Dziś, kiedy dodaje zdjęcia mojego największego projektu jakim jest MOLISE wiem, do czego dążę i jak wiele jeszcze przede mną.
Tymczasem… czas wracać do pracy.
Spokojnej niedzieli.
ps. Mam nadzieję, że macie tyle samo pięknych promieni słonecznych u siebie co ja.

Share This Post :